Za nami kolejny rok wytężonej pracy. Poza szeroko pojętą działalnością społeczną tj.: pokazy, ćwiczenia, udział w kursach, szkoleniach,zabezpieczenia imprez, udział
w zawodach sportowo-pożarniczych, pomoc w organizacji dożynek itp., odnotowaliśmy wysoką liczbę interwencji.W minionym roku Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego dysponowało nas do akcji ponad sto razy. I tak pierwsze dni wiosny rozpoczęły się dla nas pod znakiem licznych pożarów traw i nieużytków, co niestety jest normą, gdy tylko pogoda w połączeniu z bezmyślnością stwarza warunki do powstawania takich zjawisk. Natomiast dniem, który na długo utkwił w naszych pamięciach był 22 kwietnia 2014 r. Żaden ze strażaków nie spodziewał się z czym po przybyciu do remizy przyjdzie się zmierzyć. Od dyspozytora otrzymaliśmy informację, że dwie osoby, które pływały w zalewie, nie wychodzą z wody. Po przybyciu na miejsce okazało się, że rzeczywiście, dwóch mężczyzn, którzy płynęli z jednego brzegu na drugi zaczęło się topić. Jednego z mężczyzn udało się wydobyć i przywrócić czynności życiowe (zmarł następnego dnia w szpitalu), ciało drugiego niestety dopiero wyłowiono po około trzech tygodniach. Szczegóły tej dramatycznej akcji opisywane były m.in. tutaj. Rok 2014 był wyjątkowo tragiczny pod względem utonięć, ponieważ do końca roku braliśmy udział jeszcze w kilku akcjach wyciągania topielców z zalewu.

22 kwietnia 2014 r.: strażacy z ratownikami medycznymi i lekarzami transportują poszkodowanego do śmigłowca

Wyjątkowo pracowitym dniem w 2014 roku okazał się 7 lipca, kiedy nasi strażacy interweniowali trzykrotnie. Zaczęli od usuwania skutków kolizji drogowej w Kryspinowie, następnie gasili pożar traw w trudno dostępnym terenie, po czym zostali zadysponowani do groźnego pożaru magazynu wyrobów wikliniarskich w Rącznej.

7 lipca 2014 r.: pożar w Rącznej

11 sierpnia 2014 r. był rekordowym pod względem interwencji podjętych przez naszą jednostkę w ciągu jednego dnia. Druhowie gasili dwukrotnie płonące ścierniska, po czym nad gminą przeszła niespodziewana nawałnica, której skutkiem było siedem interwencji związanych z powalonymi drzewami na dachy domów i ulice. Na koniec, późnym wieczorem udaliśmy się jeszcze usunąć wielkie gniazdo szerszeni.

11 sierpnia 2014 r.: jedno z wielu powalnych drzew tarasuje drogę na Budzyniu

Przedostatnią interwencją (ostatnią był pożar suchych traw w Wigilię) w 2014 roku był nocny pożar drewnianego budynku mieszkalnego w Piekarach. Właściciel miał duże szczęście, że mimo bardzo późnej pory jeszcze nie spał i ewakuował się z płonącego domu.

11 grudnia 2014 r.: pożar domu w Piekarach

Oby rok 2015 był spokojniejszy od poprzedniego.
Opracował: dh Wojciech Śniegula
Kreator stron internetowych - strona bez programowania